O czym marzy dziewczyna, kiedy noc się zaczyna?

Posted by Seks under Sex w grupie on czwartek lis 15, 2012

Seks grupowy – kiedyś to było zupełnie obce dla mnie pojęcie. Mieszkało sobie za górami, za lasami, hen od mojej wyobraźni. A jednak, któregoś wieczora (hm, wieczory zwykle są bardziej odważne…) poczułam silne pragnienie, aby spędzić ekscytujący wieczór z nowo poznaną koleżanką z Internetu i…jej facetem. Nie, nigdy dotąd nie czułam się bi, nie marzyłam nawet o kobietach! A jednak, ona, właśnie ona, wydała mi się piekielnie męska. Nocami wyobrażałam sobie jak staje za mną, tak z zaskoczenia, obejmuje w pasie i zaczyna całować. Nie, wcale nie delikatnie. Jak na endrogyniczną (i szalenie w tym seksowną!) dziewczynę przystało, robiła to namiętnie, całą, całą mocą swojego skrytego testosteronu. Wyobrażałam sobie, że pragnie mnie jak pragnie się niewinną blondynkę z niebieskimi oczami, patrzącymi na świat niepewnym spojrzeniem, w których można zanurzyć swoją męskość, którymi chce się zawładnąć. Och, kiedy tak całowała mnie namiętnie, pragnąc mnie i pragnąć,wkładając ciekawską dłoń w moje kremowe majteczki, zakradając się do mojej różowej cipki, zapragnęłam, tak bardzo zapragnęłam, aby to się stało tak do końca. Lecz, cóż, moja słodka endrogyniczna koleżanka, choćby była była bardziej męska od niejednego mężczyzny (i tak jest!), to i tak, hm… powiedzmy sobie to szczerze, że nie ma penisa. Choćby w myślach chciała mnie posiąść, posiąść całą, wniknąć w moją napuchniętą kobiecość, połaskotać ją swoim podnieceniem, to i tak… och, nie pokaże tej siły do końca. Nie uderzy we mnie raz, dwa, raz, dwa, raz… bez końca.
Hm, ale od czego jest wyobraźnia? Więc moja wyobraźnia zaczęła pracować i do akcji wkroczył silny mężczyzna. Tak, moja internetowa koleżanka wspominała mi o nim. I wspominała też, że seks grupowy, a właściwie mały trójkącik chodzi jej po głowie. Facet był nam potrzebny po to, aby zrobił to, czego ona nie mogła zrobić. A ona…ona obserwowałaby nas, z takim zachwytem. Obserwowałaby jak silny mężczyzna wchodzi w to słodkie miejsce, jakby zadając gwałt mojej blond niewinności z niebieskimi oczami otwartymi ze zdumienia. Rozpychałby to różowe słodkie miejsce. Tak, tak, tak, i jeszcze raz, jeszcze. A ona patrzyłaby, patrzyłaby, patrzyła… na tę naszą grę, na nasz stosunek i, ach!, cóż to byłoby za spojrzenie! Właśnie tego najbardziej pragnęłabym, spojrzenia jej oczu, takich podnieconych oczu, iskierek w oczach, takie rozpalone „coś”, bo w seksie, przynajmniej dla kobiety, najcudowniejsze są oczy. To, jak ktoś patrzy. Jak dotyka wzrokiem, dotyka gorącym spojrzeniem właśnie tam, najgłębiej i czuję to dotknięcie, w spuchniętym z podniecenia wnętrzu mojej kobiecości. Ten dotyk wywołuje jeszcze większe podniecenie, większe skurcze niż pchnięcia mężczyzny, ale wszystko to razem, te pchnięcia i jej wzrok, och, to wszystko tak bardzo mnie podnieca, że… taką słodką drogą dobiegam do spełnienia. A potem wszyscy leżymy obok siebie i czujemy, że przed chwilą przeżyliśmy coś cudownego.

1 COMMENT | Tags : , , , ,